Przedsiębiorcy muszą się pogodzić z podatkiem od zatrudnienia
Jedną z aktywnych form przeciwdziałania bezrobociu jest wsparcie w ramach bezzwrotnej dotacji udzielanej bezrobotnym na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Dotacja może wynieść nawet 20 tys. zł.
Zdaniem Pracodawców RP jest to sprawdzony i skuteczny sposób na walkę z bezrobociem, który niestety z powodu zmniejszonej puli środków odprowadzanych na Fundusz Pracy może spowodować zahamowanie przedsiębiorczości Polaków.
Wędka czy ryba?
Lepiej dać wędkę niż rybę – głosi stare przysłowie. Prawda jest to znana od dawna, ale niestety rząd nie planuje jej wdrażać na większą skalę. W budżecie na 2012 rok zarezerwowano 360 706 tys. zł jednorazowych środków na podjęcie działalności gospodarczej przez bezrobotnych. Jest to o 30 mln zł więcej niż w 2011 roku. Jednocześnie na zasiłki dla bezrobotnych przewidziano 2,5 mld zł, przy czym przyjęto, że średniorocznie zostanie wypłaconych 320 tys. zasiłków, a jego przeciętna wysokość wyniesie 668 zł.
Fundusz Pracy finansowany jest w 93% ze składek pracodawców stanowiących 2,45% wynagrodzenia od każdego zatrudnionego na podstawie umowy o pracę pracownika. Zdaniem ekspertów składka ta w przyjętej wysokości jest całkowicie pozbawiona sensu. Przede wszystkim rząd wydaje tylko część środków zasilających Fundusz Pracy, a niewydane pieniądze w zasadzie służą do maskowania deficytu.
Wystarczy spojrzeć na budżet FP – stan na początku 2011 roku wynosił prawie 4 mld zł, a na początku 2012 roku już ponad 5,3 mld zł. Wydatki FP w 2012 roku wyniosą 8,86 mld zł i będą o 30 mln zł niższe niż w 2011 roku. Tymczasem przychody z samych składek przewidziane są na poziomie 9,98 mld zł – będą o 460 mln zł wyższe niż w 2011 roku. To wszystko sprawia, że na koniec 2012 roku w FP powinno być 7 mld zł niewykorzystanych środków. Z tego powodu BCC w grudniu minionego roku zaproponowało o obniżenie składki na Fundusz Pracy do co najmniej 1,3%, ale wszystko wskazuje na to, że zdaniem rządu jest to niemożliwe.
Staże, szkolenia, własne firmy
Z drugiej strony mamy staże i szkolenia, na które łącznie przewidziano ponad 800 mln zł. W tym przypadku coraz częściej pojawiają się argumenty, że bardziej psują one rynek pracy niż wpływają na jego rozwój – przedsiębiorcy korzystający z programów stażowych, zamiast zatrudniać potrzebnych pracowników, otrzymywali praktycznie darmową siłę roboczą finansowaną z budżetu państwa.
Na aktywne formy walki z bezrobociem w 2012 roku zarezerwowano 3,4 mld zł – jest to o 200 mln zł więcej niż rok wcześniej. Jednak tylko niektóre z „aktywnych form” można uznać za skuteczne. Chociaż większość liberalnych ekonomistów jest przeciwna rozdawnictwu, to jednak musi przyznać, że 80% firm założonych dzięki bezzwrotnej dotacji PUP działa dłużej niż 1 rok, a to już jest spory sukces. W zeszłym roku z bezzwrotnej dotacji skorzystało tylko 25 tys. osób.
W teorii mogłoby więcej, gdyby rząd zwiększył pule środków przewidzianą na aktywne formy walki z bezrobociem. Niestety nic nie wskazuje na to, żeby to było możliwe. Równocześnie nie ma szansy na zmniejszenie składki na Fundusz Pracy. Innymi słowy, bezrobotni mogą liczyć, że tylko część szczęśliwców będzie miała szanse na wsparcie tylko wówczas, gdy rząd okaże się łaskawy. Przedsiębiorcy muszą się pogodzić z tym, że składka na FP to w rzeczywistości zwykły podatek od zatrudnienia.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

Ogłoszenia
Pożyczka pozabankowa
Kalkulator kredytowy
Dodaj artykuł





